wtorek, 29 września 2015

Audrey Hepburn. Uosobienie elegancji

Co przychodzi mi do głowy, gdy słyszę nazwisko "Audrey Hepburn"?
Kilkadziesiąt filmów. Jeden Oskar. Ikona mody i muza Huberta de Givenchy. Ambasador dobrej woli UNICEF.
Brzmi imponująco? I tak jest. A mimo to Audrey Hepburn pozostała ciepłą, uroczą, skromną osobą. Tak jakby cały blichtr, w którym przecież uczestniczyła, w ogóle nie robił na niej wrażenia.

Taki obraz Audrey wyłania się z kart biografii Audrey Hepburn. Uosobienie elegancji, której autorem jest syna aktorki Sean Hepburn Ferrer. Chociaż to właściwie wspomnienia o wspaniałej mamie. Bo bycie mamą, było dla niej najważniejsze - to właśnie dla synów zrezygnowała z aktorstwa.
A gdy ci dorośli, poświęciła się innym dzieciom. Nie wiedziałam, nie miałam pojęcia, jaki wkład miała Audrey Hepburn w działalność UNICEFu. Jak wiele czasu, sił i emocji poświęciła dzieciom w Afryce. Dzieciom, które tak jak ona doświadczyły głodu, wojny, opuszczenia. Chciała im dać choć cząstkę swojej miłości, choć trochę ulżyć im w cierpieniu.
To właśnie działalności w UNICEFie poświęcona została znaczna część wspomnień Seana Ferrera.

Tak wiele chciałam napisać. Ale słowa zawodzą, gdy ma się do czynienia z tak cudowną osobą.

środa, 9 września 2015

Kolejny początek

Już od połowy sierpnia chodzę i wzdycham, że poranki coraz chłodniejsze, że pająki rozsnuwają swoje nici, że słońce inaczej świeci i dzień już taki krótki. Pan Mąż już nie może tego słuchać. A na pytanie "A mówiłam Ci już, że jesień to moja ulubiona pora roku?" Reagował najpierw uśmiechem, że owszem mówiła, później irytacją, że owszem mówiłam i to wiele razy, a teraz już rozbawieniem, że jego chyba też.

I co ja mogę za to, że jesień to dla mnie zawsze nowy początek?
To chyba przez te wszystkie powroty do szkoły. Wszak trwało to dobrych kilkanaście lat. A teraz ciąg dalszy, na razie w powrocie do pracy Pana Męża. I ten powrót do szkoły to wejście na te same, utarte i schodzone ścieżki codziennego rytmu. Zupełnie inne niż szalone, letnie dni, wypełnione słońcem aż po późne godziny wieczorno-nocne. Oszałamiająco jasno i inaczej, bardziej chaotycznie. A ja lubię schemat, plan. I nawet w tym jest miejsce na spontaniczność.

I jesienią wracam do moich dwóch ukochanych Starszych Panów.