środa, 9 września 2015

Kolejny początek

Już od połowy sierpnia chodzę i wzdycham, że poranki coraz chłodniejsze, że pająki rozsnuwają swoje nici, że słońce inaczej świeci i dzień już taki krótki. Pan Mąż już nie może tego słuchać. A na pytanie "A mówiłam Ci już, że jesień to moja ulubiona pora roku?" Reagował najpierw uśmiechem, że owszem mówiła, później irytacją, że owszem mówiłam i to wiele razy, a teraz już rozbawieniem, że jego chyba też.

I co ja mogę za to, że jesień to dla mnie zawsze nowy początek?
To chyba przez te wszystkie powroty do szkoły. Wszak trwało to dobrych kilkanaście lat. A teraz ciąg dalszy, na razie w powrocie do pracy Pana Męża. I ten powrót do szkoły to wejście na te same, utarte i schodzone ścieżki codziennego rytmu. Zupełnie inne niż szalone, letnie dni, wypełnione słońcem aż po późne godziny wieczorno-nocne. Oszałamiająco jasno i inaczej, bardziej chaotycznie. A ja lubię schemat, plan. I nawet w tym jest miejsce na spontaniczność.

I jesienią wracam do moich dwóch ukochanych Starszych Panów.

1 komentarz:

  1. Kochana pisz! :)
    Nic więcej chyba Ci nie napiszę, czekam na kolejne słowa :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń