I co ja mogę za to, że jesień to dla mnie zawsze nowy początek?
To chyba przez te wszystkie powroty do szkoły. Wszak trwało to dobrych kilkanaście lat. A teraz ciąg dalszy, na razie w powrocie do pracy Pana Męża. I ten powrót do szkoły to wejście na te same, utarte i schodzone ścieżki codziennego rytmu. Zupełnie inne niż szalone, letnie dni, wypełnione słońcem aż po późne godziny wieczorno-nocne. Oszałamiająco jasno i inaczej, bardziej chaotycznie. A ja lubię schemat, plan. I nawet w tym jest miejsce na spontaniczność.
I jesienią wracam do moich dwóch ukochanych Starszych Panów.
Kochana pisz! :)
OdpowiedzUsuńNic więcej chyba Ci nie napiszę, czekam na kolejne słowa :)
Pozdrawiam :)